Asoa SPF 50 PA+++

Używam kremu z filtrem cały rok. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok nowego kremu marki Asoa. Ma on SPF 50 PA+++, czyli zapewnia bardzo wysoką ochronę. Poza tym napakowany jest także innymi dobroczynnymi składnikami, takimi jak niacynamid, ekstrakt z opuncji, czy też panthenol. Kremu używałam przez miesiąc zarówno pod makijaż, jak i w dni „no make-up”. Czy znalazłam idealny krem z filtrem?

Jak zwykle zaczniemy od zajrzenia, co znalazło się w składzie kremu Asoa SPF 50 PA+++. Na pierwszym miejscu zamiast wody mamy hydrolat z melisy lekarskiej, który działa na skórę łagodząco i sprawdza się szczególnie przy cerze skłonnej do niedoskonałości. Zaraz po nim mamy tlenek cynku (Zinc oxide), czyli fizyczny filtr UV. Poza ochroną przez promieniowaniem, łagodzi również stany zapalne.

Krem z filtrem Asoa SPF50

Dalej mamy szereg świetnych składników pielęgnujących: nawilżający kwas hialuronowy, łagodzący panthenol, antyoksydacyjną witaminę E oraz mój ukochany niacynamid, który świetnie sprawdza się przy problematycznej cerze i reguluje działanie gruczołów łojowych. Z olejów mamy olej z pestek moreli i olej z pestek czereśni. Co prawda na samiutkim końcu, ale mamy w składzie również ekstrakt z opuncji figowej. Ekstrakt ten ma wysoką zawartość antyoksydantów i kwasów tłuszczowych. Działa przeciwzapalnie, nawilżająco i przeciwstarzeniowo.

Krem z filtrem Asoa SPF 50 PA+++ – skład:

Melissa Officinalis Floral Water, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Isostearate, Polyhydroxystearic Acid, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Cetyl Alcohol, Panthenol, Hyaluronic Acid, Niacinamide, Tocopheryl Acetate, Prunus Avium Seed Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Isoamyl Laurate, Isoamyl Cocoate, Benzyl Alcohol, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Aqua, Opuntia FicusIndica Stem Extract

Asoa SPF 50 PA+++ skład

Krem z filtrem Asoa SPF 50 PA+++ – moja opinia

Jak widać, skład kremu z filtrem Asoa prezentuje się świetnie. To naturalny kosmetyk napakowany wartościowymi składnikami. A jak krem ten wypada pod względem użytkowania? Ano, również naprawdę dobrze.

Asoa krem z filtrem

Krem Asoa zamknięty jest w wygodnej buteleczce typu airless z pompką. Pompka działa płynnie, nie zacina się. Aby posmarować całą twarz, używam zazwyczaj kilka pompek. Jedna pompka to około 0,30g. Krem należy dosyć sprawnie wsmarować w skórę. Polecam nakładanie go partiami. Im dłużej krem pozostaje nierozprowadzony na skórze, tym trudniej go później wmasować w twarz. Robi się trochę tępy, jakby zastygał na skórze. Nie tworzy jednak tzw. skorupy, więc bez obaw :) Początkowo buzia lekko się błyszczy i widać, że nałożony na nią został konkret krem. Po pewnym czasie nieźle się wchłania, ale nadal czuć trochę lepką, tłustawą warstewkę. Pod krem Asoa nie kładę żadnego innego kremu, bo wtedy by było tego po prostu za dużo. Co ważne krem ten nie bieli, jak to się zazwyczaj zdarza przy kremach z fizycznymi filtrami. Z tego powodu wybierałam raczej kremy z filtrami chemicznymi.

Asoa krem z filtrem mineralnym

Jeśli chodzi o makijaż, to Asoa SPF 50 PA+++ sprawdza się nie najgorzej, należy jednak odczekać minimum kilkanaście minut przed nałożeniem podkładu. W ciągu dnia podkład trzyma się całkiem dobrze, chociaż już pod koniec, wiadomo, zazwyczaj wygląda słabiej. Raz, czy dwa zdarzyło mi się, że się zrobiły tzw. ciastka. Nie wiem, z czego to dokładnie wynikło.

Cena sugerowana kremu Asoa, to 109 zł. Ja za niego zapłaciłam niecałe 100zł w Drogerii Pigment (miałam kod rabatowy 10%), ale widziałam, że można go dorwać w promocji nawet za około 80-85zł. Cena nie należy do najniższych, ale jak na naturalny z tak wysoką ochroną i tyloma składnikami pielęgnującymi, uważam, że nie jest wygórowana. Tym bardziej, że jest to produkt polski.

Asoa SPF 50

Super jest też to, że na stronie producenta dostępne są do zapoznania się wyniki badań potwierdzające jego skuteczność. Po ostatniej aferze z Purito, klienci rzeczywiście mogą być bardziej ostrożni, jeśli chodzi o rzeczywistą ochronę, jaką ma zapewniać kosmetyk. Tutaj mamy czarno na białym wyniki z laboratoriów. Bardzo podoba mi się taka transparentność marki.

Ja po krem z filtrem Asoa SPF50 PA+++ na pewno jeszcze sięgnę, tylko wydaje mi się, że lepiej się sprawdzi w okresie jesienno-zimowym. Na wiosnę i lato powrócę do czegoś lżejszego – Frudia Sun Essence. Ze swojej strony jednak polecam Asoę, zwłaszcza dla osób, które poszukuję kremu z mineralnym filtrem, który nie bieli. To będzie świetny wybór zarówno pod względem wysokiej ochrony przed promieniowaniem, jak i właściwości pielęgnacyjnych.

W maju 2021 marka Asoa wypuściła nowy SPF – tym razem jest to lekki krem z filtrami chemicznymi. Jeśli interesuje Was moja opinia o nim, zapraszam tutaj.

4

Ocena ogólna:

Plusy:

  • nie bieli
  • naturalny, dobry skład
  • zawiera filtr fizyczny, a nie chemiczny
  • zapewnia wysoką ochronę SPF50 PA+++
  • ma właściwości pielęgnacyjne
  • polska marka
  • idealny na zimę

Minusy:

  • trochę tłuści
  • trzeba nauczyć się z nim pracować, aby nie dobrze się rozprowadzał
  • czasem podkład się na nim „ciastkuje”
  • cena bez promocji jest dosyć wysoka, jest to jednak według mnie produkt warty tych pieniędzy
  • na lato może być za ciężki

5 thoughts on “Asoa SPF 50 PA+++ Krem z filtrem – moja opinia”

  1. Kupilam ten krem i mam problem z pompką ktora wogule nie nabiera, ma bardzo kruciutką 'rurkę’. Piszesz ze jest airless, a przeciez wcale tak nie jest, normalnie wieczko sie odkreca.. teraz sie zastanawiam ze moze był wczesniej odkrecany i troche zasechł, bo jest bardzo gęsty i nie da sie go strzasnąć na tą pompke

    1. Mój krem jest w buteleczce airless, ma tłoczek, ale być może były różne partie…? Trudno mi powiedzieć. Czy kontaktowałaś się w tej sprawie z marką Asoa? Może będą mogli coś poradzić? Od samego początku krem się źle nabiera?
      Krem jest rzeczywiście gęsty, treściwy, ale nie miałam problemu z jego wydobyciem z opakowania – pompka zawsze działała dobrze.

      1. Skontaktowałam się z marką Asoa i krem ten zawsze był w buteleczce airless. Nie ma rurki, a pompka podnosi tłok, który znajduje się spodzie opakowania.

        Jeśli dalej masz problemy z jego wydobyciem z buteleczki, to myślę, że warto skontaktować się z Asoa. Są naprawdę uprzejmi i chętni do pomocy :)

        1. Dziekuje za odpowiedz. Czyli twój krem się nie odkreca? Moze ja mam jakąś podróbe :o Cena była normala. Napiszę do producenta.

          1. U mnie jest buteleczka airless z tłoczkiem. Nie próbowałam odkręcać, bo pompka zawsze dobrze działała.
            Myślę, że warto się skontaktować z Asoa :)

Leave a Reply