Wyprawka dla noworodka część 2 z 2

Jakiś czas temu spisałam rzeczy, które przydały mi się w pierwszych miesiącach życia Krzysia. Znalazły się tam między innymi informacje o rodzajach ubranek, jakie mi się przydały oraz wyposażenia takiego jak łóżeczko, czy przewijak (zajrzyj tutaj: Wyprawka dla noworodka część 1). Dzisiaj chciałabym się z kolei skupić na tym, co przyda się podczas pierwszej kąpieli noworodka oraz do pielęgnacji jego delikatnej skórki.

Kompletując wyprawkę dla swojego dziecka, pamiętaj, że każde dziecko jest inne i może mieć inne potrzeby. Ja w tym wpisie opisuję swoje doświadczenia, jeśli chodzi o pielęgnację maleństwa. Oczywiście wiele rzeczy sprawdzi się u większości dzieci, warto jednak mieć na uwadze, że to, o czym piszę nie jest jedynym słusznym wyborem :)

Pierwsza kąpiel

Krzyś nie był kąpany w szpitalu. Oczywiście położne powiedziały, że jeśli życzymy sobie, aby go wykąpać, to tak się stanie, jednak one polecają poczekać z tym do przybycia do domu. Z dwóch powodów. Pierwszym powodem jest maź poporodowa, którą pokryte jest ciałko dziecka po urodzeniu. Ma ona bardzo dobroczynne działanie – chroni i nawilża. Drugim powodem jest potrzeba przystosowania się do nowego otoczenia. Kiedy dziecko opuszcza brzuch mamy wszystko jest dla niego absolutnie nowe, nic więc dziwnego, że zaadaptowanie się zajmuje trochę czasu. Dziecko nie do końca wie, co się z nim dzieje, a takie wkładanie do ciepłej wody, a potem nagłe ochłodzenie po wyjęciu z wanienki raczej nie należy do najprzyjemniejszych.Poza tym skóra maleństwa jest bardzo delikatna, cienka i łatwo ją podrażnić. Przez pierwsze dni życia dzidziusia należy otoczyć go specjalną opieką.

My Krzysia wykąpaliśmy dopiero po kilku dniach od powrotu do domu. Wcześniej myliśmy go nawilżonym wacikiem, ale bez pełnego zanurzenia w wodzie. Prawdę mówiąc pierwsza kąpiel trochę nas przerażała. Nie do końca wiedzieliśmy jak się do tego zabrać. Niby podczas zajęć w Szkole Rodzenia wszystko było pokazywane, jednak kiedy dochodzi, co do czego, człowiek jakby zapominał o wszystkim ;) Pierwszej kąpieli więc dokonaliśmy przy obecności naszej położnej.

Kiedy już sami zaczęliśmy kąpać naszego malucha, okazało się, że nie jest to takie trudne, jak się nam wydawało. Okazało się również, że niektóre akcesoria do kąpieli nie były nam w ogóle potrzebne, a bez innych trudno byłoby się obejść.

Nasze kąpielowe “must have”:

  • wanienka ze stojakiem

    Najpierw korzystaliśmy z mniejszej wanienki. Po pierwsze Krzyś nie potrzebował większej, aby się zmieścić, a po drugie łatwiej było z niej potem wylewać wodę. To, co mogę poradzić, to warto wybrać wanienkę ze sztywniejszymi ściankami. Naprawdę wygodniej się ją wynosi do łazienki, gdy jest pełna. Polecam również zakup stojaka do wanienki. Uwierz mi, Twoje plecy Ci za to podziękują! Zwłaszcza podczas pierwszych kąpieli jesteśmy spięci, boimy się zrobić krzywdę maleństwu, do tego przygarbiona podstawa i ból kręgosłupa gwarantowany.
    Nasza położna zachwalała kąpanie niemowląt w wiaderku, my jednak pozostaliśmy przy tradycyjnej formie i korzystaliśmy z wanienki.

  • pieluszka flanelowa

    Wkładaliśmy ją na dno wanienki, aby Krzyś nie leżał bezpośrednio na plastiku oraz by go delikatnie nią okryć podczas kąpieli. Nie polecam jednak kupowania ani podkładów z gąbki, gdyż są one pożywką dla bakterii, ani plastikowych wkładów, dzięki którym dziecko jest w pozycji półleżącej, ponieważ dziecko wtedy cały ciężarem ciałka będzie naciskać na swoje krocze.

  • emolient i szampon

    Co prawda jakiś czas temu czytałam na blogu Mama Ginekolog, że nie powinno się stosować emolientu do kąpieli, jeśli nie ma do tego wskazań lekarskich, jednak zgodnie z tym, czego dowiedzieliśmy się od położnej i ze Szkoły Rodzenia, przez pierwsze miesiące życia Krzysia, dolewaliśmy Emolium do wody. Dzięki temu jego skórka była nawilżona i miękka. Szampon do mycia włosów nie jest konieczny, jednak na baby shower dostałam jeden w prezencie,a do tego mój synek urodził się bujną czupryną, stwierdziłam więc, że będę go używać.

  • ręcznik z kapturkiem

    Taki ręcznik to dla mnie świetne ułatwienie wycierania. Od razu zakryta jest główka i łatwo “zakutać” nim dziecko i wytrzeć do sucha. Początkowo używaliśmy mniejszego rozmiaru 70×70, teraz jak Krzyś jest już większy mamy ręcznik 100×100.

To, z czego z kolei w ogóle nie skorzystaliśmy, to rękawica-myjka do kąpieli. Dostaliśmy dwie sztuki podczas zajęć w Szkole Rodzenia, wygodniej jednak nam było myć Krzysia po prostu ręką.

Codzienna pielęgnacja

Wiadomo, że maluszek potrzebuje innej pielęgnacji, niż dorosły. Jego skóra jest bardzo delikatna, podatna na podrażnienia i należy łagodnie się z nią obchodzić. Większość kosmetyków i akcesoriów, które kupiliśmy jeszcze przed urodzeniem Krzysia, sprawiły się idealnie. Niektóre jednak musieliśmy zmienić na inne. Nasz synek nie jest na szczęście zbyt alergicznym dzieckiem, ale wiadomo, że mimo wszystko wymaga specjalnej pielęgnacji.
Poniżej przedstawiam te kosmetyki, które sprawdziły się u nas najlepiej:

  • Maść do pupy Bepanthen

    Początkowo kupiłam inną maść – Linomag. Przyznam szczerze, że szukałam jakiegoś tańszego zamiennika. Okazało się jednak, że przy trochę większych odparzeniach Linomag nie dał sobie rady, za to Bepanthen idealnie zdał egzamin i korzystamy z niego do nich. Jak sprawa jest bardziej “zaogniona” używamy Bepanthenu Extra.

  • Olej kokosowy zamiast oliwki

    Na szczęście u Krzysia nie wystąpiła jako taka ciemieniucha, przez którą musiałam go mocno olejować i wyczesywać. Mieliśmy krótki, chyba trzydniowy epizod z delikatnym łuszczeniem się skóry na główce, ale szybciutko się z nim uporaliśmy. Początkowo chciałam użyć oliwki Bambino, położna jednak doradziła nam, że zamiast tego przynieść jej olej kokosowy. Pamiętam, że byłam trochę w szoku, jak rozebrała moje świeżo umyte dzieciątko i nasmarowała całe od stóp do głów olejem, śmiejąc się przy tym “Naoliwiony jak kurczaczek”. Ten zabieg jednak pomógł. Łuszcząca się skórka nie zdążyła się nawet rozkręcić i wszelkie objawy zniknęły błyskawicznie.

  • Sól fizjologiczna

    Przydaje nam się w trzech w sytuacjach: kiedy Krzyś ma katar, do inhalacji, i aby zatrzymać zapalenie spojówek. Teraz, co prawda, w przypadku kataru wygodniej nam jest użyć wody morskiej w sprayu niż soli fizjologicznej, a w pozostałych dwóch przypadkach jest dalej w użyciu.

  • Octenisept

    Octeniseptu używaliśmy do pielęgnacji kikuta i później, aby zdezynfekować ewnetualne ranki.

Nie stosowaliśmy żadnych balsamów do ciała, aby nawilżyć skórę Krzysia. Kąpiel w emoliencie była w tym zakresie wystarczająca.

To by było na tyle. W następnym wpisie z tej serii, opiszę rzeczy, które przydały mi się jako mamie.

 

Dodaj komentarz