Wyprawka dla noworodka część 1 z 2

Mniej więcej w połowie ciąży zabrałam się na poważnie za kompletowanie wyprawki dla mojego Krzysia. Bardzo się starałam zaopatrzyć się we wszystkie potrzebne rzeczy i kupić jak najmniej tych nieprzydatnych i niepraktycznych. Oczywiście, jak się pewnie domyślacie, nie uniknęłam zbędnych zakupów. W tym wpisie chciałabym się z Wami podzielić tym, co zdecydowanie mi się przydało w pierwszych miesiącach macierzyństwa, a co nie.

Oczywiście czytając ten wpis, weźcie pod uwagę, że każde dziecko jest inne i może mieć inne upodobania. Tak samo, jak my mamy. Do niektórych rzeczy dochodzimy metodą prób i błędów. Chcę się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami, a jeśli komuś przyda się chociaż jedna z rzeczy, które tu opiszę, już będę zadowolona :)

Ubranka – ile, co i w jakim rozmiarze

Rozpoczynając wyprawkowe łowy, nie wiedziałam jeszcze, że Krzyś będzie Krzysiem, gdyż w USG połówkowym mój maluch się zawstydził i nijak nie chciał pokazać, czy jest chłopcem, czy dziewczynką. Dlatego też ubranka i wszelkie akcesoria, które wybierałam były w uniwersalnym, najczęściej beżowym lub białym kolorze. Co prawda czułam, że będę miała synka, jednakże dopiero w ostatnim badaniu, zrobionym miesiąc przed porodem, moje przeczucia potwierdziły się.

Jeśli chodzi o rodzaj ubranek, to najpraktyczniejsze są te zapinane z przodu. Wiadomo, że pierwsze zmiany garderoby zawsze są stresujące. Te rączki takie małe, ciałko takie kruche – obawiamy się, że zrobimy naszemu skarbowi krzywdę. Dlatego tak ważne jest, aby zadbać, by w naszej szafie znalazły się takie ubranka, które będą wygodne i dla dziecka i dla nas przy codziennym przebieraniu. Drugą istotną kwestią jest pora roku w jakiej urodzisz swojego dzidziusia. Ja urodziłam Krzysia na początku stycznia. Była zima, dlatego też gros naszej garderoby stanowiły ubranka z długim rękawem. Wyjątek stanowiły 2 sztuki body z krótkim rękawem, które przydały się na wizyty w przychodni na szczepienie. Dzięki temu mogliśmy zdjąć Krzysiowi tylko jeden rękaw lub nogawkę pajaca, by mógł dostać zastrzyk. Jeśli masz termin porodu na lato, owszem zaopatrz się w kilka sztuk ubranek z długim rękawem, ale w gorące dni prawdopodobnie Twój maluch i tak będzie leżeć w samym body.

  1. Body
    W pierwszych miesiąc życia Krzysia najwygodniejszym body okazało się body kopertowe. W chwili, gdy je pierwszy raz założyłam Krzysiowi, czułam się jakbym odkryła Amerykę. To było coś, co bardzo ułatwiło mi ubieranie mojego malucha zwłaszcza do czasu aż zaczął samodzielnie trzymać główkę. Oczywiście nie zaprzestałam korzystania z body zakładanego przez głowę, ale zdecydowanie chętniej wybierałam te zapinane kopertowo.
  2. Pajace
    Na body najczęściej zakładałam pajace. Ważne jest, aby kupować te rozpinane z przodu i to najlepiej po środku i rozchodzące się na dwie nóżki Oczywiście te z guziczkami  z jednej strony też się nadadzą, ale te pierwsze wydają mi się wygodniejsze. Ciekawym rozwiązaniem są też pajace zapinane na zamek. Dzięki temu nie musisz się męczyć z guziczkami, zwłaszcza, jak przez przypadek zapniesz nie ten, z którym trzeba ;) Zdecydowanie odradzam pajace zakładane przez głowę. Jest to niewygodne, a rękawki body łatwo się zawijają. W pierwszym miesiącu korzystałam też czasem z pajaców, które miały od razu wszyte w rękawy rękawiczki, aby dziecko się nie drapało. Wiem, że mówi się, aby nie zakładać noworodkowi niedrapek, ale powiem szczerze, jak zobaczyłam po jednej z nocy małe zadrapania na delikatnej twarzyczce mojego synka, zdecydowałam się ich użyć.
  3. Kaftaniki i spodenki
    Alternatywą dla pajacyków są kaftaniki i półśpiochy, czyli spodenki z zakrytymi stópkami, które uważam za wygodniejsze od opcji spodenki + skarpetki. Zdecydowanie odradzam kupowanie maluchowi np. spodenek przypominających dżinsy. Może i wyglądają uroczo, ale zazwyczaj uszyte są z grubszego i sztywniejszego materiału, często z ciasną gumką. Polecam wybieranie ubranek bawełnianych, miękkich i przyjemnych w dotyku. Nie warto też kupować bluz i sweterków z kapturem. Podobnie jak spodenki-dżinsy, mogą prezentować się ślicznie, ale są niewygodne dla malucha, który przecież przez pierwsze miesiące życia leży.
  4. Czapeczki i skarpetki
    Warto również mieć kilka czapeczek, najlepiej zawiązywanych przy szyjce oraz kilka par bezuciskowych skarpetek. Nie przesadzaj jednak z ich liczbą :) Czapeczki poza wyjściem na podwórko przydadzą się po kąpieli.

I ostatnia, ale według mnie do końca potrzebna rzecz – buty. Właściwie to, po co dziecku, które nie chodzi, buty? Tak, wiem, to słodko wygląda, jak noworodek ma na nóżkach urocze trampeczki, albo pantofelki. Ja sama się skusiłam na parę cudownych kapciuszków-kotków, których nigdy Krzysiowi nie założyłam. Owszem takie butki wyglądają ładnie do zdjęcia, ale wydaje mi się, że można zrobić równie ciekawe fotki w innej stylizacji. A poza tym dziecięce stópki są tak urocze, że chyba nie sensu ich zakrywać jakimiś totalnie niepraktycznymi i niewygodnymi bucikami-niechodkami. Według mnie to zbędny wydatek.

Jeśli chodzi o rozmiary, nie kupuj zbyt wiele ubranek w tych najmniejszych. Przez pierwszy miesiąc, może półtora, Krzyś nosił rozmiar 56.  Później równie krótko 62. Dopiero od rozmiaru 68 do 80 jest to odrobinę dłużej, bo po jakieś 3 miesiące na rozmiar. Mniejszych rozmiarów niż 56 według mnie nie warto kupować. Sama miałam jakieś 2-3 sztuki w rozmiarze 52 i Krzyś urodził się na nie za duży, nigdy ich więc nie użyłam. Rozmiary te przeznaczone są raczej dla wcześniaków.

Co do tego, ile sztuk poszczególnych ubranek kupić… to zależy :) To zależy od Twojego dziecka. Jeśli Twój maluch będzie dużo ulewał, niestety trzeba będzie przebierać go częściej, czasem nawet kilka razy dziennie. Jeśli takiego problemu nie będzie, ubranek oczywiście będzie brudzić się mniej. Także jak już zaczniesz rozszerzać dziecku dietę, zmiana ubranek będzie częstsza ;)

Wyposażenie pokoju

Powiedzmy sobie szczerze, dopóki dziecko budzi się w nocy, najwygodniejszą opcją jest ustawienie łóżeczka w sypialni rodziców. My tak zrobiliśmy i podejrzewam, że mimo, że Krzyś skończył już roczek, jeszcze trochę z nami pomieszka w jednym pokoju. Łóżeczko wybraliśmy drewniane, z trzystopniową regulacją poziomu i wyjmowanymi szczebelkami, tak, aby jak nasz synek podrośnie, sam mógł z niego wychodzić. Do tego materac gryka-kokos, podkład nieprzemakalny, kilka prześcieradełek z gumką, poduszka klin i coś bardzo przydatnego – ochraniacz szczebelków. Nie zdecydowałam się na taki, który okala całe łóżeczko, ponieważ leżąc w swoim łóżku chciałam mieć możliwość zerknięcia na Krzysia bez wstawania. Warto założyć ochraniacz zwłaszcza na boki, gdyż dziecko śpiąc zmienia swoje położenie. Czasem w trakcie jednej nocy Krzyś potrafi zrobić obrót o 180 stopni :)

Kolejnym istotnym elementem jest przewijak. My wybraliśmy sztywny, który można położyć na łóżeczku. Jak Krzyś był mały i niemobilny, przewijak prawie cały czas tam sobie leżał. Teraz, kiedy Krzyś już chodzi, zakładamy przewijak tylko, kiedy trzeba zmienić pieluszkę. Są do kupienia specjalne komody z przewijakiem, jednakże nasza sypialnia nie jest wystarczająco duża na takie udogodnienia :) Rzeczą, która jest niedroga i która według mnie warto zakupić jest pokrowiec frotte z gumką. Dzięki temu nasze maleństwo nie będzie leżało jak nieprzyjemnej, chłodnej ceratce.

Warto też zakupić organizer przywiązywany do łóżeczka. Można do niego włożyć zapas pieluszek, chusteczki nawilżane, maść na odparzenia lub cokolwiek innego, co wyda Ci się użyteczne.

Przydatnym, ale nie obowiązkowym gadżetem jest kosz na brudne pieluchy, który zatrzymuje zapachy. My swojego zaczęliśmy używać częściej dopiero, gdy rozpoczęliśmy rozszerzanie Krzysiowi diety. Taki kosz wymaga jednak specjalnych worków, które trochę kosztują. Na próbę zakupiliśmy tańszy zamiennik do samodzielnego uzupełniania wkładów, jednakże jest gorszej jakości – sztywniejszy i bardziej przepuszcza zapachy.

Kolejnym rzeczą, którą można zakupić, ale nie jest ona konieczna jet kokon. W ciągu dnia, gdy przenosiliśmy się z Krzysiem z sypialni do dużego pokoju, kładłam go w takim kokonie na kanapie. Dopóki nie zaczął się samodzielnie przewracać był w nim bezpieczny. Obecnie dostępne są kokony w wielu pięknych wzorach i kolorach. Można wybrać taki, który będzie bawełniany lub będzie miał elementy wykonane z miękkiego minky. Opcji jest wiele. Jak dla mnie kokon to miłe, ale niekoniecznie udogodnienie. Można sobie bez niego poradzić.

Do rzeczy, które są według mnie niepotrzebne dopisałabym:

  • poduszkę – Krzyś do tej pory nie korzysta z poduszki. Nie jest mu potrzebna. Prędzej by ją sobie założył na głowę lub rzucił w nogi, niż korzystał z niej tak, jakie jest przeznaczenie.
  • becik – wygląda ślicznie, często ma wstążeczkę, dzięki której można zawiązać dzidziusia jak prezencik, jednakże według mnie to całkowicie niepotrzebny bajer. Wystarczy pieluszka tetrowa i kocyk ;)

 

W części drugiej opiszę rzeczy, które przydały się (lub nie przydały ;) ) podczas pierwszej kąpieli Krzysia oraz kosmetyki i przybory, które warto zakupić jeszcze przed narodzinami malucha.

 

 

Dodaj komentarz